Kafle z motywami kulinarnymi w kuchni często wywołują z tyłu głowy pytanie: czy to nie będzie zbyt dużo? Czy nie znudzę się po roku? Jeśli też tak masz – dobrze trafiłaś. Dziś chcę Ci pokazać, że kafle z motywami kulinarnymi w kuchni – rybami, owocami morza, homarami – to nie chwilowy trend ani ekscentryczna fanaberia. To wybór z tradycją liczącą setki lat, który we współczesnej polskiej kuchni wygląda równie dobrze, co na lizbońskiej ścianie.
Portugalia wiedziała to od zawsze
W Portugalii kafle z motywami morskimi zdobią ściany od XVI wieku. Azulejos – bo tak nazywają się te ręcznie malowane płytki – pojawiają się tam wszędzie: w pałacach, kościołach, na dworcach kolejowych i w zwykłych domach. I nie chodzi tylko o estetykę. To świadomy wybór motywów, które mają związek z miejscem, z życiem, z tym, co na stole.
Portugalia to kraj rybaków i kraj morza. Ryba, homar, krewetka – to nie były przypadkowe ozdoby. To było opowiadanie historii językiem ceramiki. I przez wieki nikt nie powiedział, że się znudziło.
Ten związek motywu z miejscem przeznaczenia – kuchni z tym, co w niej powstaje – ma w sobie coś głęboko sensownego. Kafle z rybą w kuchni to trochę jak książki w bibliotece. To jest po prostu na miejscu.
Dlaczego kafle z motywami kulinarnymi w kuchni się nie nudzi?
Zanim odpowiem, chcę się zatrzymać przy tym słowie: nudzić. To jedna z najczęstszych obaw, z którymi się spotykam. Że wybór czegoś nieoczywistego okaże się błędem. Że za rok będzie wyglądać jak żart.
Ale pomyśl przez chwilę: kiedy ostatnio znudziły Ci się płytki w metrze albo mozaika na podłodze starego kościoła? Albo wzory na zastawie babci, którą wyciągasz na święta?
Motywy kulinarne mają to do siebie, że są zakorzenizone. Nie odnoszą się do żadnego sezonu ani trendu – odnoszą się do jedzenia, gotowania, stołu, rodziny. To rzeczy, które nie wychodzą z mody, bo nie są modą. Są częścią życia.
Potwierdzają to zresztą wnętrza, które przetrwały próbę czasu. W domach projektowanych z myślą o konkretnym charakterze – nie o aktualnym katalogu – dekoracje z motywami kulinarnym wyglądają tak samo dobrze po dziesięciu latach jak pierwszego dnia.
Jak to wygląda w polskiej kuchni?
Polskie kuchnie przez lata szły w stronę minimalizmu: biel, szarość, gładkie fronty. To piękne – ale coraz więcej osób czuje, że czegoś brakuje. Że kuchnia jest funkcjonalna, ale zimna. Że nie ma w niej historii.
I właśnie tu wchodzą kafle.
Jeden panel z kobaltową rybą ponad blatem – i nagle kuchnia zaczyna mieć charakter. Nie przestaje być nowoczesna. Nie zamienia się w muzeum. Ale zyskuje coś, czego nie da się kupić w popularnej sieciówce: niepowtarzalność.

Kobalt świetnie współgra z białymi frontami, drewnem, beżem, terakotą. To kolor, który nie dominuje – on rozmawia z otoczeniem. I właśnie dlatego motywy kulinarne malowane w tradycyjnej palecie błękitów i granatu tak dobrze odnajdują się we współczesnych wnętrzach.
Ryba, homar, krewetka – trzy nowe panele ceramiczne AZUL
Niedawno do mojej kolekcji dołączyły trzy panele ceramiczne z kobaltowymi motywami: ryba, homar i krewetka. Każdy to osobna kompozycja – może wisieć solo albo tworzyć zestaw. Namalowane ręcznie, z widocznymi pociągnięciami pędzla, który nadaje każdemu panelowi trochę inny charakter.



Motyw jest morski – nieprzypadkowo. To hołd dla tradycji, którą znam z podróży do Portugalii, i jednocześnie odpowiedź na to, co widzę w gustach moich klientek: chęć na coś, co ma sens, co jest piękne i co będzie wyglądać dobrze za pięć, dziesięć, dwadzieścia lat.
Ręczne malowanie – dlaczego to ma znaczenie
Jest coś, co odróżnia panel ceramiczny od naklejki ściennej czy nadruku na kafelku z marketu: widoczna ręka artystki. Każde pociągnięcie pędzla jest inne. Każda ryba namalowana przeze mnie jest niepowtarzalna – nawet jeśli to ten sam motyw, co u kogoś innego.
To nie przypadek ani niedoróbka. To jest właśnie sedno ręcznego rzemiosła. Celowa nieperfekcyjność, która sprawia, że kafelek wygląda żywo, a nie jak wydruk z fabryki. I która za dziesięć lat wciąż będzie zapraszać wzrok, bo w niej ciągle jest coś do odkrycia.
Portugalscy mistrzowie kaflarstwa – rozumieli to doskonale. Każda płytka wychodząca z ich pracowni nosiła ślad ich pracy. I właśnie dlatego przetrwały wieki: nie jako ozdoba, ale jako przedmiot z historią, zrobiony przez konkretnego człowieka, w konkretnym czasie.
Kilka kafli zamiast remontu generalnego
Nie musisz zmieniać całej kuchni, żeby poczuć różnicę. To jedna z rzeczy, którą słyszę najczęściej od moich klientek: nie spodziewałam się, że jeden panel tak zmieni całe pomieszczenie.
Panel ceramiczny działa jak akcent – jak dobrze dobrana biżuteria do prostej sukienki. Reszta może być minimalistyczna, spokojna, neutralna. A ten jeden element wystarczy, żeby kuchnia przestała być anonimowa.
To też decyzja, którą dużo łatwiej podjąć niż generalny remont. Bez kurzu, bez ekipy budowlanej, bez tygodni planowania. Jeden panel, jedno miejsce na ścianie i efekt, który zostaje z Tobą na lata.
Realizacja na zamówienie – case study
Wiosną 2025 roku miałam przyjemność namalować panel ceramiczny do kuchni we wrocławskiej kamienicy. Klientce zależało by dopasować go kolorystycznie do beżowo-brązowej bazy. Jako inspiracje dostałam zdjęcia z Portugalii i mogłam przystąpić do pracy. Na reling (tzn. na reling namalowany na azulejos) trafiła ryba, homar, warkocz czosnku, papryczki chili, pomidorki i karczoch. Finalnie, namalowałam do tej kuchni nie jeden a dwa panele – gdzie reling z przysmakami miał trafić nad kuchenkę a na przeciwległy koniec fartucha kuchennego – namalowałam misę z warzywami. Całość „spięłam” namalowanym na górze relingiem, a na dole – blatem. Wszystko – tak jak życzyła sobie klientka, utrzymałam w odcieniach brązu i miedzi.
Tak wyglądało malowanie panelu:


A tak prezentowały się fragmenty gotowego panelu:



Nadal czekam na zdjęcia z finalnej realizacji. Tymczasem już w trakcie remontu widać, że panel jest w tej kuchni „smaczkiem”, który przyciąga uwagę.


Pani Krystyna naszą współpracę podsumowała tak:
Dzięki pani Paulinie Santos jestem posiadaczką unikalnej kompozycji: obrazu na fartuchu kuchennym.
Z ofertą firmy AZUL zapoznałam się przypadkowo, szukając takich rozwiązań do mojej przyszłej kuchni…i od razu „kafelkowe cuda” pani Pauliny zrobiły ogromne wrażenie. Nasze ustalenia i współpraca były miłym przeżyciem, fachowe, inspirujące, pełne empatii i zrozumienia. Kafelki wspaniałe przygotowane do transportu, ponumerowane z precyzyjnym załączonym schematem ułożenia. Remont mojego przyszłego mieszkania jeszcze trwa, na końcowy efekt kompozycji kafelkowych trzeba poczekać do czasu montażu kuchni, ale już wiem że dzięki nim uzyskałam ten efekt o którym marzylam: niepowtarzalności, spokoju i przytulności. Krzątając się po mojej przyszłej kuchni będą dla mnie źródłem dobrej energii bo wiem że zostały wykonane z pasją i miłością.
Czy to dla Ciebie?
Jeśli urządzasz kuchnię i chcesz, żeby miała charakter – nie musisz zmieniać wszystkiego. Jeden panel ceramiczny z rybą albo homanarem ponad blatem zrobi robotę. Będzie punkt, do którego wraca wzrok. Temat, który podejmujesz z gośćmi przy kolacji. I element, który za dziesięć lat wciąż będzie wyglądać tak samo dobrze.
Jeśli interesuje Cię, skąd w ogóle wzięły się ryby i owoce morza na portugalskich kaflach – o tym napiszę kolejnym razem. A jeśli zastanawiasz się, jak łączyć dekoracyjne kafle z prostymi płytkami, żeby nie przesadzić – o tym też wkrótce napiszę.

