Oceanarium w Lizbonie to fantastyczne miejsce, które możesz odwiedzić, kiedy pada deszcz, kiedy zwiedzasz Portugalię z dziećmi, jeśli ciekawa jesteś tego, co kryją morskie głębiny i jeśli chcesz spojrzeć oko w oko rekinowi (albo płaszce). Z jakich 3 powodów warto odwiedzić Oceanarium w Lizbonie? Sprawdź!
1. Oceanarium w Lizbonie to drugie największe oceanarium w Europie
P.S. Największe Oceanarium w Europie znajdziesz również na Półwyspie Iberyjskim – w Walencji.
A wracając do tego lizbońskiego, mam dla ciebie na początek kilka numerów, które robią wrażenie:
- 16 tysięcy zwierząt
- 450 gatunków
- 5 milionów litrów wody w głównym akwarium
- 27cm grubości szyby w akwarium
Najbardziej zachwycającą częścią oceanarium jest akwarium (czuję, że rymuję!), ale… nie jedyną. W pawilonie od którego zaczyna się podróż (bo tam jest główne wejście i kasa) do zobaczenia są wystawy czasowe. Tematycznie powiązane są z oceanami, ale nie tylko. Dotyczą szerzej potrzeby kontaktu ze środowiskiem naturalnym, z przyrodą. Kiedy ja byłam w oceanarium (wrzesień 2022) zrobiła na mnie duże wrażenie wystawa o odczuwaniu oceanu wszystkimi zmysłami. Nosi tytuł ONE, O Mar como nunca o sentiu.
Wijącym się korytarzem wchodziło się w ciemność, pod stopami czuć było miękką powierzchnię a z oddali do uszu docierał przytłumiony szum. Dźwięki nasilały się im głębiej człowiek wchodził w przestrzeń wystawy. Zamysł był taki, żeby poczuć się częścią oceanu. Cicho i bezpiecznie. Nagrania do wystawy trwały 8 miesięcy. Powstawały na morskich terytoriach Portugalii (kontynentalnej i niedaleko wybrzeży Azorów i Madery).



Akwarium – tutaj dzieje się magia!
Akwarium podzielone jest na 4 części odpowiadające 4 oceanom. Oglądać je można z dwóch poziomów. Poza mieszkańcami głębin zobaczysz też zwierzęta, które do szczęścia potrzebują kontaktu z wodą (mimo, że nie są rybami). W oceanarium żyją wydry, pingwiny Magellana, jaskółki morskie (są takie!), salamandry, żaby i mnóstwo innych cudów natury!
W głównym zbiorniku do znalezienia są:
Ogromne płaszczki (od wizyty w Afrykanarium we Wrocławiu uważam je za moje ulubione zwierzęta morskie!) leniwie leżące na dnie i tak dobrze skamuflowane, że gdyby nie mrugające oko wielkości piłki tenisowej można by ich nie zauważyć.
Rekiny niewiele większe od dorsza. Nie wiem co to za gatunek, czy to młode osobniki po prostu. Ale w porównaniu z płaszczkami wyglądały na małe i niegroźne rybki.



Świecące meduzy w swoim absorbującym tańcu, które przypominały dziecięce bereciki z dżetami (a do tego wyglądają na niebieskie – jeśli podobnie jak większość populacji uwielbiasz tropić kolor niebieski – tym bardziej ci się spodoba!)

Dorsz, król portugalskiej kuchni!
Kolorowe ukwiały, rozgwiazdy (pierwszy raz widziałam białą rozgwiazdę!) rozłożone na kamieniu jak jaszczurki w słońcu, kolorowe rybki i rafy jeszcze bardziej kolorowe. I akwaria pełne czegoś, czego na pierwszy rzut oka nawet nie widać – i myślisz sobie „eee… ja tu nic nie widzę, gdzie się TO schowało?”. Można się bawić w „Where is Wally?” jak nic!
Koniki morskie wielkości bardzo wysłużonego i wiele razy temperowanego ołówka.



2. Oceanarium w Lizbonie ma ciekawe kafelki!
Ha! Założę się, że temat jest nurtujący, bo i po co iść do oceanarium jeśli nie po to by oglądać azulejos 😉 Jeśli nawet nie identyfikujesz się ze społecznością #ihavethisthingwithtiles to i tak proponuję spojrzeć łaskawym okiem na kafelki w oceanarium.
Oceanarium w Lizbonie powstało na terenie wystawy Expo’98, a azulejos nawiązują do tematu tamtej wystawy („Oceany. Wielkie Dziedzictwo Przyszłości”). Architekt budynku, Peter Chermayeff jest również autorem azulejos. Użył ich dokładnie… 54 tysiące(!). Z rozmachem opowiedział o oceanach świata. Połączył tradycyjny sposób malowania kobaltowych wzorów na białym tle z nawiązaniem do nowoczesnych technologii. Wkomponował 12 modułów ze wzorami informatycznymi, widocznymi tylko z bardzo bliska. Ich tropienie to zadanie dla detektywa z zacięciem IT 😉 Widziane z daleka, wzory układają się w kształt ryb i abstrakcyjnej morskiej toni.



3. Odwiedzając Oceanarium w Lizbonie ratujesz oceany!
Minus wizyty to cena. W czerwcu 2025 roku za bilet zapłaciłam 25 Euro (3 lata wcześniej płaciłam 22 Euro). Wizyta w oceanarium jest więc kosztowna, ALE – i tu będzie plus – te pieniądze pomagają ratować oceany! Oceanarium poza byciem atrakcją turystyczną jest też miejscem edukacyjnym i ośrodkiem badawczym. W jednej z sal wyświetlany jest dokument o rozmnażaniu meduz (może brzmi głupio – ale to naprawdę fascynujący temat!), a to tylko jeden z przykładów działań jakie prowadzi oceanarium, a w dobie rosnącej świadomości klimatycznej – nawet głupio jest poskąpić na ratowanie oceanów.
Oceanarium w Lizbonie – informacje praktyczne
Oceanarium w Lizbonie znajduje się na terenie Parku Narodów (Parque das Nações). W 1998 roku odbywała się tam wystawa EXPO. Pozostało po niej kilka ciekawych architektonicznie obiektów. Poza samym budynkiem oceanarium przypominającym statek, ciekawy jest też most Vasco da Gamy (najdłuższy w Europie) i stacja Oriente. Mi Oriente osobiście przypomina sklepienia w katedrach gotyckich, ale słyszałam, że niektórym kojarzy się ze stajnią jednorożców (pewnie tym, którzy czasem odwiedzają Łódź).
Dojazd metrem – linią czerwoną – do stacji Oriente (i od razu szukać jednorożców 😉 ). Oriente od oceanarium dzieli 1400 metrów.
Godziny otwarcia: codziennie 10.00-20.00
Wizyta trwa około 2 godzin (tyle wystarczy, żeby wszystko zobaczyć, ale oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, byś przed każdą szybą akwarium siedziała tak długo, jak chcesz).
Oceanarium w Lizbonie – moja inspiracja
Niesamowita jest możliwość obserwowania oceanu. Niesamowita i inspirująca. Mnie na przykład zainspirowała do namalowania wzorów morskich na kafelkach azulejos.
Płytki o morskich motywach to fantastyczny pomysł nie tylko do łazienki i nie tylko do domów z widokiem na klify i wzburzone grzywy morskich fal 😉
Jeśli akurat nie planujesz remontu, a chciałabyś mieć w domu płaszczkę, meduzę czy ośmiornicę, to… jest na to szansa! Zresztą zobacz sama jakie są cudne:



A co z nimi zrobić? Pojedyncze kafelki wykorzystasz jako obrazek na ścianę albo jako podkładkę pod kubek, gorący garnek czy mydelniczkę w łazience.
Im więcej wiemy o oceanach, tym więcej pytań się pojawia. Bez oceanu nie byłoby życia na Ziemi więc musimy o niego dbać. A takie miejsca jak Oceanarium w Lizbonie stawiają nas oko w oko z jego pięknem, tajemnicą i potęgą! Dlatego tak, bardzo warto iść i być, poczuć jego bliskość inaczej niż zwykle to robimy na plaży 😉
To co, odwiedzisz Oceanarium w Lizbonie następnym razem? A może masz już tam byłaś(eś)?

