Co robić w Aveiro – pytanie, które zadaje sobie każda osoba, która trafia do tego miasta po raz pierwszy i nie do końca wie, czego się spodziewać. Aveiro nie jest Lizboną ani Porto. Nie ma tu tłumów, kolejek do muzeów ani punktów widokowych z morzem selfie-sticków. Ma coś innego: kanały, które przecinają miasto jak weneckie wstążki, domy w paski na plaży, secesyjne kafle na elewacjach kamienic i słodycze, które jada się tu w ten sam sposób od stu pięćdziesięciu lat.
Najważniejsze wnioski na start: Aveiro najlepiej zwiedzać spokojnie i bez planu co do minuty. Najważniejsze atrakcje są w centrum i w Costa Nova – można je zobaczyć w jeden dzień, choć dwa są lepsze. Obowiązkowe punkty to rejs gondolą po kanałach, spacer wzdłuż elewacji z secesyjnymi azulejos, wizyta w Costa Nova i spróbowanie ovos moles. Reszta wynika z tego, ile masz czasu i w którą stronę Cię poniesie.
Osobiście, ze wszystkich portugalskich miast i miasteczek najbardziej lubię właśnie Aveiro. Co więcej, gdybym kiedykolwiek miała wyprowadzić się do Portugalii i mogłabym wybrać, gdzie chcę zamieszkać wybrałabym właśnie Aveiro! To miasto (i okolice) ma wszystko, co lubię – kolory, ocean i azulejos, a do tego – co uważam za mega urocze – żyją tam (dziko) flamingi (a kto nie chciałby mieszkać w sąsiedztwie flamingów? Ja na pewno bym chciała!).
Gondola – ale nie ta wenecka
Zacznijmy od rzeczy, która jest w Aveiro najbardziej rozpoznawalna: łodzie zwane moliceiros. Długie, wąskie, z wysoko zadartymi dziobami malowanymi w sceny rodzajowe – trochę śmieszne, trochę frywolne, zawsze kolorowe.
Rejs pozwala zobaczyć Aveiro z zupełnie innej perspektywy niż z brzegu. Mijasz tylne elewacje kamienic, mosty, ogrody schowane za murami, miejsca do których pieszo byś nie trafiła. Przewodnik opowiada po portugalsku i po angielsku – ale nawet jeśli nie słuchasz, warto płynąć dla samego widoku.
Łódki czekają przy głównym kanale, w centrum miasta. Nie trzeba rezerwować z wielkim wyprzedzeniem – poza szczytem sezonu zwykle wystarczy pojawić się na miejscu.
W rejs wyruszyć można z Placu Rybnego (Largo da Praça do Peixe) lub z okolic Assembleia Municipal de Aveiro. Ja wybrałam tę pierwszą opcję. Trasa trwa około 45 min i totalnie warto! Jeśli miałabyś w Aveiro spędzić tylko godzinę, spędź ją w gondoli!
Kanały wypełnione są krystalicznie czystą (widziałam, że czystą!) wodą morską! Dlatego z portugalskiego nie nazywa się ich rio (rzeka/woda słodka) tylko Ria (bo to woda morska). Co 2 tygodnie otwierane są tamy. Woda z kanałów wraca do oceanu by ponownie powrócić przy kolejnym przypływie.
Aveiro było miastem żyjącym z wydobycia soli (morskiej). Samym je pozyskiwaniem zajmowali się mężczyźni. To oni też ładowali worki soli na gondole (w miejscach zwanych salinas), którymi płynęły aż do magazynów. Te znajdowały się w pobliżu Cais de S. Roque (pirâmidas). Worki soli z gondol wyciągały kobiety i na głowach niosły je do magazynów. Cóż, lekko na pewno nie było.

Trasa rejsu wiedzie przez wszystkie kanały (są ze sobą połączone). Płynie się też pod najstarszym mostem (Ponte dos Carcavelos). Obecny jest kamienną rekonstrukcją drewnianego pierwowzoru. Oryginalny most zawalił się podczas hucznego świętowania – tłum ludzi wszedł na most by oglądać przepływające gondolę. Konstrukcja nie utrzymała takiego ciężaru i runęła – szczęśliwie chyba nikt nie został poważnie ranny.
Gondole mają około 15 m długości, niskie burty i długie, zakrzywione dzioby zwane proa (łuk/kokarda) i popa (rufa/zad). Dno gondoli jest płaskie po to by umożliwić jej pływanie po płytkiej wodzie kanału. Radosne dekoracje i żywe kolory miały wyróżnić gondole na tle zielono-niebieskiej natury. W Aveiro co roku odbywają się zawody na najszybszą i najładniejszą gondolę. A wybór to trudny – bo mamy i flaminga, i Cristiano Ronaldo i pół-przyzwoite sceny damsko-męskie…


Na przełomie czerwca i lipca w regionie odbywa się też regata gondoli, która kończy się właśnie w Aveiro. To chyba jedyna okazja, żeby zobaczyć gondole z podniesionymi żaglami!
Ponieważ w kanałach płynie woda morska można w nich normalnie pływać. Żadnego pływaka nie widziałam, ale gondolier zapewniał, że to możliwe
Ceny: około 15 Euro dorośli, 6 Euro dzieci
Ja w rejs wybrałam się tylko raz, poza sezonem (w maju). W gondoli gościliśmy tylko my (mój mąż, dwójka dzieci i ja), a z załogi był sternik i kapitan. Ten ostatni ze swadą opowiadał mnóstwo ciekawostek więc nawet nie wiem kiedy minęła nam ta godzina (tyle mniej więcej trwał rejs). Moje dzieci miały możliwość stanąć za sterem (do tej pory to wspominają jako fantastyczną przygodę). Pomogło bardzo, że wszyscy mówimy po portugalsku więc załoga od razu traktowała nas bardziej przyjaźnie. Na koniec dostaliśmy jeszcze małe woreczki soli (bo gondole w końcu służyły do transportowania soli, a nie turystycznych rejsów ;))
Spacer Rota de Arte Nova – czyli co robić w Aveiro jeśli kochasz sztukę
Secesja to kierunek w sztuce popularny w Europie w latach 1904-1920. Gustav Klimt, Alfons Mucha, Stanisław Wyspiański, Antonio Gaudi. Może znasz te nazwiska?
W Aveiro znajdziesz aż 26 budynków secesyjnych. Wszystkie zaprojektowali lokalni architekci. Mając wolną chwilę przespaceruj się po centrum. W punktach turystycznych dostaniesz mapę wyznaczającą trasę takiego spaceru.
Miasto uważane jest za muzeum secesji. Arte Nova ma swoją główną siedzibę w rezydencji rodziny Mario Pessoa.
Secesja portugalska łączy wijące się linie, motywy kwiatowe i figuralne (kobiety w zwiewnych strojach i z wiatrem we włosach) z azulejos. Secesyjne azulejos bynajmniej nie ograniczają się do bieli i granatu – są multikolorowe. Wiele spośród secesyjnych budynków umiejscowione jest wzdłuż kanałów więc możesz też je obejrzeć płynąc gondolą.
Stacja kolejowa w Aveiro z 1916 roku – (chyba) najbardziej znany przykład azulejos w mieście
Biała fasada stacji kolejowej ozdobiona jest niebiesko-żółtymi panelami (obrazami ceramicznymi). Przedstawiają kolej, tradycje i typowe aktywności np. zbiory soli. Stacja powstała mniej więcej w tym samym czasie kiedy znana każdemu kto odwiedził kiedykolwiek Porto stacja São Bento.

Budynek przeszedł niedawno generalny remont. Składa się z 3 części. Część środkowa ma dwa piętra a części boczne są jednopiętrowe. Azulejos pokrywa całe ściany zewnętrzne – od dołu aż po sam dach! Stacja ma 8 paneli z pejzażami, scenami codziennymi, rybakami, gondolami, miejskimi pomnikami, latarnią morską. Niektóre zabytki regionu jak np. pasiaste domki z Costa Nova też znalazły swoje miejsce na kafelkach.
Skąd wzięły się azulejos w takich miejscach jak to? Odpowiedź – i cały kontekst historyczny – znajdziesz tutaj: Historia azulejos – przewodnik po portugalskich kaflach.
Secesyjne azulejos – kafelkowe perełki
Aveiro jest miastem, które rozkwita w XIX i na początku XX wieku, gdy bogaci kupcy zaczęli budować kamienice na miarę swojej fortuny. I tu pojawia się powód, dla którego w Aveiro warto zwolnić i naprawdę patrzeć na elewacje.
Secesja – art nouveau – to styl, który w ceramice daje wyjątkowe efekty. Wzory organiczne: kwiaty, liście, splecione łodygi, postacie kobiece otoczone naturą. Kolory to niekoniecznie klasyczny kobalt – pojawia się zieleń, brąz, złoto, pastele, które na białym tle dają efekt zupełnie inny niż tradycyjne azulejos. Elewacje niektórych kamienic wyglądają jak ilustracje z secesyjnego albumu wycięte i przyklejone do ściany.



Największa koncentracja secesyjnych budynków z azulejos jest w centrum – wzdłuż głównych ulic i przy kanałach. Nie ma jednego konkretnego punktu, do którego trzeba dotrzeć. Wystarczy chodzić i patrzeć w górę.
Jeśli azulejos to Twój główny powód podróży do Portugali i chcesz zrozumieć tę tradycję szerzej – zajrzyj do Historia azulejos – przewodnik po portugalskich kaflach, gdzie zebrałam wszystkie wątki w jednym miejscu.
Costa Nova – pasy, wiatr i atlantycki luz
Kilkanaście kilometrów od centrum Aveiro, nad samym Atlantykiem, leży Costa Nova. I jest tam coś, czego nie zobaczysz nigdzie indziej w Portugalii: domy w pionowe pasy. Czerwone, zielone, żółte, niebieskie – każdy inaczej pomalowany, ale (niemal) każdy w te same pionowe linie – to wszystko razem wygląda bajecznie!
Pierwotnie były to proste drewniane szopy rybackie, palheiros, które rybacy malowali w pasy żeby łatwiej je rozpoznać. Z czasem szopy zamieniły się w letnie domki, domki w domy, ale pasy zostały. Dziś Costa Nova to jedno z najczęściej fotografowanych miejsc w Portugalii – i wcale się temu nie dziwię.


Najlepiej przyjechać rano, zanim pojawią się wycieczki. Uliczka z domkami w pasy jest krótka, można przejść ją w dziesięć minut – ale warto zostać dłużej i nacieszyć się widokiem. Poza główną aleją, domki w paski są też bocznych uliczkach więc miło jest tu „zabłądzić”. Za domkami jest też plaża – zazwyczaj raczej pusta.
Do Costa Novy można dojechać autobusem z centrum Aveiro albo rowerem – wiele osób wypożycza jednoślad na cały dzień. Można też spacerem brzegiem oceanu.


Pasiaste domki oryginalnie malowane były tylko na kolor ciemnoczerwony i czarny. Dziś mają kolor błękitny, niebieski, żółty, zielony, czerwony, brązowo-czerwony lub czarny. Nie spotkałam ani jednego w kolorze pomarańczowym (!), ale za to widziałam jak się domki maluje:

Jaki kolor wybrał(a)byś dla swojego?
Ovos moles – słodycze, które są tylko tutaj
Aveiro ma swój słodki symbol i jest nim ovos moles – dosłownie: miękkie jajka. To masa z żółtek jaj i cukru zamknięta w cieniutkim opłatku. Opłatek bywa w kształcie ryb, muszli, beczek, łodzi – zależnie od producenta i okazji. Smak jest intensywnie słodki, żółtkowy, z czymś co trudno opisać inaczej niż „tak smakuje Aveiro”.
Tradycja pochodzi z klasztorów – podobnie jak wiele portugalskich słodyczy, które powstawały z nadmiaru żółtek (białka używano do krochmalenia zakonnych habitów i produkcji hostii). Dziś ovos moles mają status produktu chronionego przez Unię Europejską – nie można ich oficjalnie nazwać ovos moles de Aveiro jeśli nie zostały wyprodukowane w tym regionie.
Ovos moles to żółtko jaja, cukier i woda. Jedno ovo to 72 kcal czyli tyle ile mają 4 ciastka albo pół tabliczki czekolady. Czy to dużo? Jedno pastel de nata – najpopularniejsze ciacho w Portugalii – ma 214 kcal a 1 rogalik croissant – 464 kcal.
Mieszkańcy Aveiro są tak dumni ze swoich ovos moles, że aż wystawili im pomnik.


Ovos moles kupisz w centrum, w cukierniach i sklepach z lokalną żywnością. Najlepiej spróbować kilku – różne sklepy mają trochę inne proporcje masy do opłatka i własne formy, w jakie je zawijają. To też dobry pomysł na prezent z Portugali dla kogoś, kto jeszcze tam nie był (sugeruję jednak by je przechowywać w lodówce, a jeśli podróż przed tobą daleka, i to w upale, lepiej ich nie transportuj).
Ovos moles to nie jedyny słodki przysmak w tej okolicy. Przy plaży Barra znajdziesz sporo budek serwujących równie popularne słodkości – tripas i bolachas. Bolacha americana to wafelek z koglem moglem (trochę podobny do andruta) a tripa to naleśnik z koglem moglem posypany (bardzo!) obficie cynamonem. Też smaczne, ale ja wolę i tak pastel de nata.


Muzeum i sól – dwie rzeczy, których się nie spodziewasz
Aveiro leży nad laguną, a laguna przez wieki była centrum produkcji soli. Jeszcze dziś można zobaczyć saliny – płaskie, lśniące prostokąty wody, z których wyparowuje woda i zostaje sól. To jeden z tych widoków, które są zaskakująco piękne: biel kryształów, różowe odcienie wody przy zachmurzone niebo, sylwetki pracowników zbierających sól drewnianymi grabkami.

Muzeum Aveiro mieści się w dawnym klasztorze Jezusa – tym samym, w którym żyła i umarła Joana, córka króla Alfonsa V, beatyfikowana w XVI wieku. Jej grobowiec, złożony z ceramicznych kafli, jest jednym z najpiękniejszych przykładów manuelińskiej dekoracji ceramicznej w Portugalii. Warto wejść choćby dla tego jednego pomieszczenia.
Boisz się fal? A może chcesz spróbować?
W Nazaré fale mogą mieć nawet 100 m! (wyobrażasz sobie 100 metrową falę?) Adepci morskich wrażeń wjeżdżają od tyłu na falę trzymając się (z deską) motorówki. Ześlizgują się z motorówki (puszczają linę jeśli ją trzymają) i ziuuuuuuuuu…. Fala kiedy się zamyka ma taką siłę, że może połamać kości. A przy plaży stoją karetki.
Ale surfować można nie tylko w Nazaré, i tam w ogóle to chyba najlepiej jechać jak się już jest w miarę biegłym w sunięciu po fali.
W Aveiro działa Associação de Surf de Aveiro (najstarsza szkoła surfingu w Portugalii). Ja polecam Secret Surf School. Szkoła w ofercie ma lekcje grupowe (20 Euro od osoby, można też wykupić karnet na kilka lekcji i wychodzi taniej). Trenerzy są bardzo sympatyczni, zarażają miłością do fal Znajdziesz rozmiary pianek nawet na maluchy. Podobno 3-4 lata to dobry czas żeby zacząć. Nawet nie specjalnie trzeba umieć pływać, wystarczy nie bać się wody.
Co robić w Aveiro z dziećmi
Gondola jest obowiązkowa w każdym wieku. Costa Nova z kolorowymi domkami działa na dzieci tak samo dobrze jak na dorosłych – może nawet lepiej. Ovos moles, o ile dzieci lubią słodkie i intensywne smaki, też przejdą bez problemu.
Jeśli zastanawiasz się, czy Aveiro to dobre miejsce na rodzinny wypad – odpowiedź brzmi tak, szczególnie jeśli połączysz je z plażą w Barra i dasz dzieciom czas na wodę i piasek. Laguna jest płytka i spokojna, plaża oceaniczna już mniej – Atlantyk w tym miejscu ma silne prądy, które trzeba brać pod uwagę. Plaża w Costa Nova jest ładniejsza od tej w Barra, ale ma silniejsze prądy – i często wywieszona jest tam czerwona flaga zakazująca kąpieli.
Plażę w Costa Nova polecam z kolei jako idealne, ciche i spokojne miejsce na zachód słońca. Byliśmy tam w szczycie sezonu (lipiec) i plaża o zachodzie słońca była pusta (nie do pomyślenia nad Bałtykiem), a sam zachód słońca absolutnie przepiękny – zachwyceni byli i mali i duzi 😉

Praktycznie – jak dojechać i kiedy jechać
Aveiro leży między Lizboną a Porto. Z Porto jedzie się około godziny (dystans 70 km), z Lizbony około dwóch i pół. To sprawia, że miasto idealnie nadaje się jako przystanek podczas podróży między tymi dwoma miastami.
Najlepszy czas na wizytę to wiosna i wczesna jesień. Lato jest gorące i tłoczne, szczególnie w Costa Nova. Zima jest łagodna, ale plaża mocno wietrzna i wiele miejsc ma okrojone godziny otwarcia.
Co robić w Aveiro przez jeden dzień: rano gondola i spacer wzdłuż elewacji z secesyjnymi azulejos, południe obiad, ovos moles i ewentualnie muzeum, a potem – Costa Nova. To spokojny, wystarczający plan bez pośpiechu.
Co robić w Aveiro przez dwa dni: wszystko powyżej, plus saliny i rowerowa wyprawa wokół laguny, plus kolacja z owocami morza – laguna jest jednym z ważniejszych miejsc połowu w Portugali i świeżość ryb w lokalnych restauracjach jest nie do podrobienia.
Aveiro – moja inspiracja
Aveiro i Costa Nova to moje absolutnie ulubione miejsca w Portugalii. Kilka lat temu namalowałam je na kafelkach, a teraz zdobią już kilka ścian w domach moich klientów.
Aveiro warto
Aveiro nie jest miastem, które zaskakuje wielkością ani przepychem. Zaskakuje spokojem, kolorem i tym, że wszystko tu jest na właściwym miejscu – gondole na kanale, pasy na domkach, azulejos na elewacjach, sól w salinie. Żadnej przesady, żadnego udawania czegoś, czym nie jest.
Jeśli planujesz podróż do Portugali i zastanawiasz się, co robić w Aveiro – masz teraz odpowiedź. Jedź. I daj sobie czas, żeby zostać dłużej niż planowałaś.



