More details
Barwna Frida Kahlo inspiruje do dziś ze swojego Niebieskiego Domu

Frida Kahlo inspiruje design – kim była i jak mieszkała znana artystka?

Brwi jak skrzydła jaskółki, czerwone usta, ciasno splecione warkocze, więcej pierścionków niż palców, bajecznie kolorowe suknie, folkowe naszyjniki – tak wyglądała Frida Kahlo. I tak pokazywała samą siebie na niemal 200 autoportretach, które wyszły spod jej ręki. Skąd wziął się jej fenomen i co z tego fenomenu wziął dla siebie współczesny design? I jaki design lubiła sama Frida? Jak mieszkała? O tym przeczytasz w tym artykule.

Skąd wziął się fenomen Fridy Kahlo?

Nie musisz interesować się sztuką. Nie musisz znać jej nazwiska. Ale rozpoznasz wszędzie złączone brwi i czarne włosy upięte nad czołem z opaską z kwiatów. Ten obraz pojawia się wszędzie (naprawdę wszędzie!). Znajdziesz go na biżuterii, znaczkach pocztowych (2000 rok, USA), banknotach (2010, Meksyk, nowy banknot o nominale 500 peso ma z jednej strony Diego, a na odwrocie – Fridę), plakatach, kubkach, poduszkach, zegarkach, torebkach, puzzlach. Szczególnie zachwyceni Fridą może skuszą się na tapetę z jej wizerunkiem albo lodówkę(!) – marka Vestfrost zadbała o to by kuchnia meksykańska miała swoją patronkę 😉

Frida Kahlo inspiruje. Jest wzorem dla kobiet. Jej fenomen zauważyli naukowcy, którzy zaczęli nawet badać fridomanię. Za życia artystka nie była szczególnie znana, żyła w cieniu bardziej znanego męża, Diego Rivery. Ale to jej obraz, jako pierwsza praca meksykańskiego autora, został zakupiony do Luwru! Frida nie miała artystycznego wykształcenia więc jej obrazy nie są technicznym majstersztykiem. Ich siła tkwi w tym, że mają w sobie prawdę. Frida malowała siebie, bo siebie znała najlepiej. A jej życie łatwe nie było. Chorowała na polio (w wyniku czego jedna jej noga była krótsza). W wypadku autobusowym złamała kręgosłup i przebiła miednicę. Ukochany Diego zdradzał ją specjalnie się z tym nie kryjąc (jego kochanką była nawet siostra Fridy). Ciało artystki było tak schorowane, że nie mogła donosić ciąży (a bardzo chciała być matką!). Rok przed śmiercią lekarze zmuszeni byli amputować jej stopę. I echa tych wszystkich doświadczeń, a zwłaszcza zranione serce i ból fizyczny są tematem obrazów Fridy. Temat złamanego serca jest uniwersalny, więc łatwo go zrozumieć a nawet poczuć empatię wobec zranionej kobiety.

Charakterystyczne dla jej malarstwa są bajeczne, wyraziste kolory. Frida była Metyską (jej mama była rdzenną Meksykanką, ojciec pochodził z Niemiec) i bardzo się ze swoim pochodzeniem utożsamiała. Nosiła tradycyjne tichuany (suknie) i biżuterię stylizowaną na prekolumbijską. Miała w swoim domu też figurki ptaków, kobiet o rozłożystych biodrach i maski azteckie. Część z tych przedmiotów, biżuterii i sukien sprezentował jej Diego, który bardzo dbał o to by w ich domu tradycja meksykańska była żywa.

W najbardziej bolesnych okresach swojego życia inspirowała się meksykańską tradycją malarstwa ex-voto. W każdej miejscowości mieszkał specjalista od malowania obrazów wotywnych. Człowiek dotknięty nieszczęściem prosił go o namalowanie obrazu przedstawiającego tragedię, której właśnie doświadczył. Na obrazie malarz umieszczał adnotację wyjaśniającą jakiego nieszczęścia dotyczy obraz. Zamawiający opłacał malarza a gotowy obraz zanosił do kościoła i składając go tam w ofierze, prosząc Boga o pocieszenie.

Frida i Diego w ogrodzie Niebieskiego Domu

Frida to postać pełna sprzeczności. Chciała stworzyć swoją własną legendę. Od dzieciństwa była niepokorną duszą. Jako rekonwalescentka z polio uprawiała boks, zapasy i pływanie. Leżąc w łóżku po wypadku autobusowym sięgnęła po raz pierwszy po pędzle i paletę (wcześniej marzyła o profesji lekarki). Nad łóżkiem, na baldachimie miała zamontowane lustro. Ojciec podarował jej płótna. I tak zaczęła się legenda wielkiej artystki!

Sztuka Fridy co raz popularniejsza!

Wystawy Fridy cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem. I kolejki przed muzeum też robią wrażenie! Ja byłam na wystawie Fridy dwa razy. W Berlinie w 2010 roku stałam w kolejce 6.5 godziny (!). Byłam też na wystawie w Poznaniu. I jeśli będę mieć znów okazję zobaczyć obrazy Fridy na żywo – na pewno to zrobię! Wystawy poza samymi obrazami często pokazują też pamiątki po Fridzie – jej gorset (na którym namalowała sierp i młot – była zagorzałą komunistką – i kochanką Lwa Trockiego), zdjęcia, które zrobił jej Nicholas Murray (kolejny kochanek) i które rozsławiły jej styl na całym świecie, pamiętniki, szkicowniki, suknie i biżuterię.

Frida jest bez wątpienia artystką kultową. A ten kult wziął się po części z jej sztuki, ale głównie z jej życia. Było tak dramatyczne, naznaczone bólem, który też przenikał (napędzał) jej sztukę. Jej życie było filmowe (i powstał o niej w 2002 roku świetny film, gdzie główną rolę zagrała pochodząca z Meksyku Salma Hayek). Do rozsławienia artystki przyczyniła się też Madonna. Piosenkarka ma w swoich zbiorach dwa płótna Kahlo: Autoportret z małpą i Moje narodziny. Tego drugiego używa jako testu na nowych znajomych. Jeśli komuś obraz się nie spodoba, nie ma co liczyć, że piosenkarka się z nim zaprzyjaźni..

Frida Kahlo inspiruje projektantów

Frida wylansowała modę na biżuterię dużą i kolorową, najczęściej ze srebra i kamieni. Kolczyki, w których uwielbiała się fotografować i malować – te w kształcie dłoni – sprezentował jej sam Pablo Picasso. Nie trudno znaleźć marki tworzące biżuterię zainspirowaną tym prezentem (jak Sophie Simone Cortina i jej #Yo soy Frida).

Biżuteria inspirowana Fridą tworzona jest różnymi technikami. Iwona Bator haftuje podobiznę Fridy kolorowymi koralikami (Iwona Bator Design). Swoją sympatię dla Fridy opisała tak: Frida jest silna postacią, utalentowaną, ze swoimi demonami – to dodaje jej autentyczności. Nie miała łatwo w życiu, ale zawsze była wierna swojej pasji. To fascynujące i inspirujące! Samo sedno!

Frida wyhaftowana koralikami przez Iwonę Bator
Frida wyhaftowana koralikami przez Iwonę Bator

Twarz Fridy w dizajnie pojawia się na milion sposobów – jako dosłowny cytat z jednego z jej zdjęć czy obrazów, z elementami pop-artowymi (żującą gumę balonową), jako kontur zaznaczający jedynie jej cechy charakterystyczne, jako Catrina (meksykańska czaszka z kwiatami we włosach). Czasem pojawiają się jej cytaty. Niektóre (jak: Maluję swoją własną rzeczywistość. Siebie znam najlepiej) są bardzo znane.

Frida Kahlo namalowana na kafelkach ceramicznych to świetny pomysł na prezent

Frida jest też i moją inspiracją! 🙂  Pojawiła się na moich kafelkach po raz pierwszy bardzo dawno temu, teraz wróciłam do tych wzorów i namalowałam je na nowo!

Jeśli znasz kogoś, kto uwielbia Fridę, pomysł na prezent masz gotowy i znajdziesz go tutaj, tutaj, tutaj i jeszcze też tutaj 😉 !

Frida Kahlo jest niekończącą się inspiracją dla współczesnych twórców, ale też sama miała wyjątkowy gust. Przedmioty, kolory, formy i faktury dobierała według typowego dla stylu meksykańskiego klucza – żywe barwy + rzemieślnicze produkty + lokalny folklor. Zajrzyjmy zatem do jej domu(ów)!

Jak mieszkała Frida Kahlo?

Dom rodzinny Fridy Kahlo czyli CASA AZUL znajduje się w Coyoacán w Meksyku i można go zwiedzać. Jak sama nazwa mówi – jest niebieski. I tradycyjnie po meksykańsku – ma żółtą kuchnię.

Frida wychowywała się w Casa Azul i mieszkała tam pod koniec życia. Ale przez kilka lat mieszkała też z Diego w innym miejscu w meksykańskiej stolicy. Technicznie mieszkali nie razem, ale obok siebie. Artyści mieli do dyspozycji dwa domy (!) połączone pomostem w dzielnicy San Ángel. Zbudował je dla pary Juan O’Gorman, kolega Fridy z młodości (i wielki miłośnik Le Corbusiera).

Dom Fridy i Diego w San Angel

Działka na której stanęły domy miała naturalne ogrodzenie z kaktusów (tzw. organowych). Budynki, zgodnie z zamysłem projektanta, przypominały dwie betonowe kostki. Dom Diego był ciemno różowy i pełnił rolę reprezentacyjną (to w nim przyjmowano gości), a Fridy – niebieski. Domy wznosiły się na żelbetowych filarach. Na parterze był parking i patio. Każde z nich miało osobną pracownię – Diego większą bo był ważniejszy (to nie moja opinia – taką interpretację znalazłam w książce „Frida Kahlo prywatnie”, którą bardzo polecam). Domy były dość surowe, niemal przemysłowe, zbudowane z tanich materiałów (betonu, stali i azbestu). Architekt zastosował kilka elementów typowo meksykańskich – żywe, wyraziste kolory elewacji (nawiązanie do sztuki prekolumbijskiej), żywopłot z kaktusów (rzadko spotykany w miastach, ale w wioskach to dość popularne rozwiązanie).

Frida i Diego wprowadzili własne elementy chcąc nadać budynkom bardziej przyjaznego, przytulnego charakteru. I tak znalazła tam miejsce kolekcja sztuki prekolumbijskiej, maty słomiane, rzeźby z papier mâché. Diego zachwycony był swoim nowym domem – czuł, że podkreśla jego identyfikację z klasą robotniczą. Frida z kolei tęskniła za Casa Azul. Nowy dom nie miał wewnętrznego patio, schody były wąskie, piętra wysokie (Frida miała trudności w pokonywaniu ich), a kuchnia mała (trudno było w niej gotować, a Frida bardzo lubiła gotować!)

Kiedy chcieli być osobno i od siebie odpocząć albo popracować – siedzieli każde w swoim domku, a kiedy chcieli być razem – byli razem. Bardzo nowoczesne rozwiązanie. I na szeroką skalę – to już nie dwie osobne sypialnie, to dwa osobne domy! Podobno to Frida zamykała się na klucz w swoim domu kiedy była zła na Diego, nie odwrotnie.

Ich małżeństwo było bardzo burzliwe. Pełno było w nim obustronnych zdrad i krzywd. Wydawali się z zupełnie innej bajki. Mówiono o nich, że są jak „słoń i gołębica”. Diego żeby ożenić się z Fridą odszedł od poprzedniej żony, Lupe. Ta po początkowym szoku chyba całkiem polubiła Fridę bo… nauczyła ją nawet przyrządzać ulubione potrawy Rivery (wow!)

Niebieski Dom Fridy

Niebieski dom, jak sama Frida i jej obrazy, jest niesamowicie kolorowy! Mnie najbardziej zachwyca sam kolor elewacji, który przypomina mi Pałac Fronteira w Lizbonie, o którym już kiedyś pisałam i który jest moim ulubionym miejscem w Lizbonie.

Widok na wewnętrzne patio w domu Fridy

Frida zapraszając asystentkę Diega, Emmę Lou Packard do zamieszkania w Niebieskim Domu, naszkicowała jego plan i opisała co gdzie się znajduje. Zaznaczyła strzałką pokój w którym się urodziła. W ogrodzie narysowała zwierzęta, rośliny, a nawet sznur na pranie (i zaznaczyła kolory poszczególnych elementów garderoby!). W centralnej części patio rośnie drzewo pomarańczowe. Na planie uwzględniła też morelę, granat i pigwę. Frida uwielbiała zwierzęta i narysowała całą ich gromadkę – małpę, żółwia, rybę i żyrafę, koty, psy i ptaki. Wszystkie – oprócz żyrafy – naprawdę z nią mieszkały. Zamiast żyrafy Frida miała jelonka imieniem Granizo. Rysunek podpisała: Mój dom nie jest zbyt komfortowy, ale ma ładne kolory. Z Fridą i Diego mieszkali też: czepiaki (małe małpki) Fulang Chang i Caimito del Guayabla, orzeł Gertrudis Casa Blanca i kilka psów meksykańskich. Jej ulubieńcem był piesek Señor Xolotl, któremu czasem pozwalała spać w swoim łóżku.

Frida Kahlo naszkicowała swój dom

Kiedy Lou przyjechała do Meksyku, wszystko było gotowe! Sosnowe podłogi pokryto polvo de congo – żółtym proszkiem, którego tradycyjnie używano do farbowania podłóg w biednych domach (a u nas kiedyś się ściany wapnem bieliło…). Dom przypominał prywatne muzeum sztuki ludowej. Rzeźby prekolumbijskie, białe cukrowe czaszki, wielkie rzeźby Judasza zrobione z papier mâché. Małżonkowie cenili lokalne rzemieślnictwo. Na baldachimie nad swoim łóżkiem Frida umieściła szkielet calavera. W domu pełno było poduszek z wyhaftowanymi sformułowaniami jak Despierta corazon dormido (Pobudka, śpiące serduszko). Dom pełen był kolorów. Również dzięki kwiatom poustawianym w glinianych wazonach. Do przechowywania używali lakierowanych pojemników z Olinalá. Na ścianach nie brakowało obrazów ich autorstwa. Frida kolekcjonowała lalki i zabawki (pewnie zachwyciłaby się Szpitalem dla lalek jaki działa w Lizbonie). Miała też duży zbiór obrazków ex voto.

Kuchnia w Niebieskim Domu Fridy

Najważniejszym pomieszczeniem w domu była kuchnia. I tradycyjnie po meksykańsku – dominował w niej kolor żółty (podłoga i półki). Nie zabrakło niebieskiego (boazeria). Na środku ustawiono duży drewniany stół. Frida gotowała na tradycyjnym palenisku (mimo, że kuchenki gazowe były już powszechne). Piec obłożony był żółto-niebieskimi kafelkami sięgającymi aż na ścianę. Przyrządy do gotowania były pod ręką. Wszystkie mieszadła, gliniane garnki, kamienne żarna. Frida miała pokaźny zbiór haftowanych obrusów (pochodzących z różnych części Meksyku). Ze ścian jadalni spoglądały meksykańskie maski. Żółte półki uginały się od natłoku sztuki ludowej.

Diego i Frida mieszkali wspólnie w Casa Azul, ale Diego zachował swój dom w San Ángel (używał go jako pracowni i jako garsoniery na spotkania z kobietami).

Jak wyglądał dzień Fridy? Rano malowała, albo wychodziła po zakupy. Gotowała obiad. Nic niezwykłego. Może tylko to, że przy posiłkach towarzyszyła Fridzie papuga Bonito, która wykazywała duże zainteresowanie maselniczką. Miałam kiedyś papugi i nie pamiętam, żeby szczególnie lubiły masło, ale może Bonito miał(a) inne upodobania 😉

Z inicjatywy Diego na terenie ogrodu dokonywano różnych zmian. Najpierw kupił sąsiadującą od północy z Niebieskim Domem działkę z dwoma budynkami (jeden na swoim szkicu Frida podpisała jako „starocie” a drugi – „farby”). Potem kupił też działkę od wschodu. Nakazał wyburzyć mur i zbudować piramidę schodkową nakrytą strzechą, w której chciał eksponować swoje zbiory sztuki przedkolumbijskiej. Potem jeszcze wybudował mały budynek z przeznaczeniem na świątynię Tlaloca – azteckiego boga deszczu.

Pracownia w domu Fridy

Kolejne zmiany w domu spowodował stale pogarszający się stan zdrowia Fridy. W latach 40. XX wieku Diego wraz z Juanem O’Gormanem zaprojektował dodatkowe skrzydło domu, które miało pomieścić nową pracownię malarki, łazienkę i sypialnię. Dwie ściany atelier były całkowicie przeszklone – Frida miała dużo światła i widok na ogród. Pracownia stała na kolumnach (znajdowała się na wysokości drugiego piętra).

Do nowej części domu prowadziły schody, u podnóża których stała fontanna z żabami w dnie (żaby miały symbolizować Diego). Dobudowano jeszcze taras z zadaszeniem (na suficie była mozaika z symbolami komunistycznymi). Na tarasie stał kamienny stół. Ozdobą były gliniane figury. Zewnętrzne ściany nowej części domu pokryto skałą wulkaniczną z El Pedregal. Udekorowano ją glinianymi naczyniami. Ozdoby nawiązywały do motywów wody, płodności i krainy zmarłych.

W ostatnich miesiącach życia artystki dom znów poddano zmianom. Pojawiły się rampy mające pomóc Fridzie poruszać się między piętrami, ale ona raczej rzadko z nich korzystała. Mało wstawała z łóżka. Poprosiła za to, by do małego pokoiku z widokiem na ogród wstawiono łóżko.

Frida została na zawsze w swoim Niebieskim Domu. Jej prochy umieszczono w prekolumbijskiej urnie w kształcie żaby (Diego=żaba, pamiętasz?) i ustawiono na toaletce w sypialni artystki. Urna stoi tam do dziś.

12 lipca 1958 roku otwarto w Niebieskim Domu Muzeum Fridy Kahlo. Za przygotowanie domu pod muzeum odpowiedzialny był Carlos Pellicer, dobry kolega artystki, pierwszy dyrektor muzeum. Pellicer wprowadził w domu kilka niewielkich zmian – oszklił półki, uporządkował przedmioty osobiste i akcesoria malarskie artystki, pozamykał kilka okien i drzwi. Zamiast chaosu codzienności zwiedzający oglądają uporządkowaną wersję domu. I szczęściarze, którzy go odwiedzili, mówią, że faktycznie czuć w nim ducha Fridy 😉

A ciebie Frida Kahlo inspiruje i zachwyca czy nie zachwyca?

820 650 Paulina Santos

Napisz komentarz

Start Typing
Ta strona wykorzystuje pliki cookies.
Polityka prywatności