More details
"Lizbona. Królowa mórz" to warta przeczytania książka

„Lizbona. Królowa mórz” – recenzja książki

Barry Hatton, korespondent żyjący od 30 lat w Lizbonie napisał książkę o historii portugalskiej stolicy. Ukazała się kilka tygodni temu w Wydawnictwie Uniwersytetu Jagiellońskiego (brawo, moja Alma Mater! 😉 ) Książka nosi tytuł „Lizbona. Królowa mórz” i musiałam po nią sięgnąć z 3 powodów.
Po pierwsze, w ogóle dużo czytam. Po drugie, czytam wszystko co znajdę co związane jest z Portugalią. Po trzecie, uwiódł mnie podtytuł. Moje zainteresowanie oscyluje ostatnio wokół tematów morskich. Ale do rzeczy.
Czy warto przeczytać książkę „Lizbona. Królowa mórz”? Warto! A dlaczego?

Jeśli czujesz jakiś niedosyt bo w szkole na historii uczyłaś się tylko o odkryciach geograficznych i zasadniczo poza Vasco da Gamą, Ferdynandem Magellanem (właściwie to Fernão de Magalhães) i Bartolomeo Diazem nie umiesz wymienić żadnego ważnego dla losów Portugalii i świata człowieka. A przecież na pewno jacyś byli.. Historia miasta to historie jego mieszkańców. Książka Hattona to nie lista dat do zapamiętania ani poczet władców. Autor nie trzyma się chronologii. Łączy czasy współczesne z przeszłością. I wplata pomiędzy fakty smaczki i ciekawostki, detale które zapadają w pamięć po odłożeniu lektury. I wzbudzają apetyt na więcej, na kolejne książki i… na pakowanie walizek i kupowanie biletów lotniczych 😉

Dla kogo jest książka „Lizbona. Królowa mórz”?

Dla Ciebie jeśli:

  • lubisz Portugalię, a zwłaszcza Lizbonę.
  • jesteś ciekawa świata i odwiedzając nowe miejsca zastanawiasz się jak się tu żyje, a jak żyło się kiedyś, i czy to co widzisz nie jest zbyt piękne by było prawdziwe.
  • podejrzewasz istnienie trupów ukrytych w szafie... Bo i tych niewygodnych kwestii w przeszłości Lizbony i Portugalii znajdziesz sporo. I pisze o nich Hatton wprost. Poczytasz o niewolnikach i pierwszym seryjnym zabójcy znad Tagu. I dowiesz się dlaczego most 25 kwietnia jest zabezpieczony siatką.

O czym jeszcze przeczytasz w książce „Lizbona. Królowa mórz”?

Chciałam przytoczyć w tym miejscu kilka ciekawostek. Prawie wszystko co przeczytałam wydawało mi się na tyle ciekawe, że najchętniej streściłabym tutaj wszystkie smaczki. Ale tego nie zrobię. Żeby nie odbierać przyjemności z lektury 😉


  • Alfama rozebrana do kości
  • calçada portuguesa i jej kłopotliwy urok
  • Co wspólnego ma Lizbona z Jamesem Bondem? (coś ma!)

„Lizbona. Królowa mórz” to też korowód barwnych postaci..

Autor wnikliwie opisał trzęsienie Ziemi, które zniszczyło znaczną część miasta w 1755 roku. Trwało 6 min, a straty były ogromne! Dowiesz się też jak działał sztab kryzysowy i kim był Markiz Pombal i co zawdzięcza mu Lizbona.

Jeśli kiedyś zawędrowałaś na jedno z głównych rond w mieście i spojrzałaś wysoko w górę może zastanawiałaś się kim był ten jegomość w peruce (ja się zastanawiałam!). Pombal to postać niejednoznaczna, tyran, despota, manipulator, strateg i geniusz. Porównywany był do kardynała Richelieu. I te wszystkie jego twarze opisał Barry Hatton.

Z książki dowiesz się też o perypetiach czołowych poetów Portugalii – Luís de Camões’a (trochę Jan Kochanowski) i Fernando Pessoi (ten przypominał Witkacego). Pessoa przesiadywał często w knajpce bohemy, lizbońskiej wersji Piwnicy pod Baranami. Znasz to miejsce? A może odwiedzisz je następnym razem?

Pojawia się też Amália Rodrigues, diwa, która rozsławiła fado na świecie. Ale ciekawsza jest historia Marii Severa – fadistki, która żyła na początku XIX wieku i miała w nosie wszystkie konwenanse! Lepiej było z nią nie zadzierać!
Przeczytasz też o Eusébio i jego karierze piłkarskiej. Dowiesz się kim był Antonio Salazar, dyktator długo rządzący Portugalią, który uważał, że każdy Portugalczyk powinien mieć prawo hodować króliki i kury na swoim podwórku. I co rodacy zrobili z pamięcią o nim.

Dowiesz się w końcu jakie wielkie wydarzenie świętowano w Lizbonie 8 tonami feijoada i że Portugalia była kiedyś tak zapatrzoną w Wielką Brytanię, że nawet mieli ruch lewostronny (do 1929 roku).

"Lizbona. Królowa mórz" to warta przeczytania książka jeśli interesuje Cię Portugalia

„Lizbona. Królowa mórz” – podsumowanie

Plusy

Książka jest pisana z pozycji outsidera, kogoś kto mieszka w Lizbonie od wielu lat, ale nie jest Portugalczykiem. Autor zna miasto całkiem dobrze ale zachowuje bezstronność. Książka nie jest peanem ku czci Lizbony!

Drugim plusem jest indeks – do książki można wracać wielokrotnie i dzięki indeksowi łatwiej znaleźć interesujące fragmenty (np. o konkretnych zabytkach, pomnikach czy postaciach). To przydatne przed zwiedzaniem! 😉

Minusy

Większy minus to brak ilustracji.  Lektura byłaby przyjemniejsza, gdyby było ich choć kilka. Ja jestem wzrokowcem. I uwielbiam ilustrowane książki 😉
mniejszy minus – niemal nic nie ma w książce o azulejos! Uważam, że to niedopatrzenie. Bo o ile o portugalskim bruku (calçada portuguesa) jest całkiem sporo to o równie portugalskich azulejos nie ma niemal niczego (słowo „azulejos” według indeksu pojawia się w książce dwa razy!).

jakie inne lektury polecasz przeczytać przed wyjazdem do Lizbony?

1500 1447 Paulina Santos
2 komentarze
  • O nie, a oceniając książkę po okładce, spodziewałabym się treści tylko o azulejos 😳🤯

    • Też spodziewałam się, że będzie coś o azulejos 😉 ale może idąc tym przewrotnym tropem moja książka o azulejos nie będzie miała żadnych kafli na okładce 🤔

Napisz komentarz

Start Typing
Ta strona wykorzystuje pliki cookies.
Polityka prywatności